Historia Adriana

Adrian – to, przez co przeszedłem, pozwala mi lepiej rozumieć innych.


Adrian mówi, że w rodzinie zastępczej, do której trafił w wieku czterech lat, dostał miłość. Tylko wtedy tego nie doceniał. Jako dziecko dużo się buntował, doskwierał mu brak biologicznych rodziców, często porównywał się z innymi i przeżywał zazdrość o to, co mają. Jego historia zaczęła się od drobnych kradzieży i wykroczeń, wobec których przybrani opiekunowie czuli się bezsilni. Dlatego jako nastolatek znalazł się w domu dziecka. Tam poznał równie zagubione do siebie dzieciaki. Wkupienie się do grupy rówieśniczej wiązało się z przyspieszonym kursem pozyskiwania pieniędzy z nielegalnych interesów oraz eksperymentowaniem z narkotykami. Taka wtedy była rzeczywistość ,,dzieci z bidula”. W grupie, która coraz bardziej go pogrążała utrzymywało go uzależnienie. Amfetaminę poznał jako sposób radzenia sobie ze sobą i swoimi problemami. To ona chociaż na chwilę sprawiała, że wszystko mu się chciało. Gdy tylko skończył osiemnaście lat, dostał mieszkanie od miasta i możliwość życia podług własnych zasad. Jedyne, które znał, owocowały kolejnymi wyrokami. Nie potrafił się wtedy zmienić. Z kawalerki zrobił ,,metę”, miejsce do ćpania i imprez, które kończyły się przyjazdem policji. Pierwszy raz do zakładu karnego trafił mając 19 lat. Przez mniej lub bardziej poważne konflikty z prawem, w wyroku łącznym otrzymał 10 i pół roku odsiadki. 

Całą wczesną młodość spędził za kratkami. To tam poznał oddziałowego, który znalazł do niego klucz. Adrian do dziś pamięta rozmowę, którą wtedy odbyli. Zapytał go, kiedy chce iść na testy narkotykowe. Widział, że jest pod wpływem. Zamiast jednak wysłać na testy – dał ostrzeżenie, które jednocześnie było szansą na zmianę swojego postępowania. Adrian mówi, że to wtedy włączył hamulce, poprzewracało mu się w głowie, poczuł, że może stracić pracę i wszystkie przywileje, które udało mu się uzyskać. Zaczął ćwiczyć, rzucił papierosy. Tak zaczął się jego proces zdrowienia. Nie bez znaczenia było również poznanie nawróconego ,,Rapera”, który dawniej pisał hymny dla kibiców. Ich wspólne rozmowy o życiu, bardzo mocno go poruszyły. Widział, jak bardzo zmieniło się myślenie współosadzonego i jak dużą rolę w tym odegrała wiara. 

,,Czułem, że przez niego do mnie Bóg przemawia, zacząłem sam zadawać pytanie - Boże czy moje życie ma tak wyglądać? W więzieniu nie można słabości okazywać, ale zrobiłem tak że się przykryłem, rozpłakałem, przeprosiłem i myślę, że to tak działa do tej pory, są te demony, które mną miotają, bo nie oszukujmy się, są w nas, jakiś gorszy dzień, nastrój, coś się podzieje w życiu, najchętniej byś poszedł po staremu, ale ja wiem, że Bóg mówi mi nie - ty dla mnie pracujesz. Słyszę jego głos.”

Po zakończeniu wyroku, Adrian postanowił kontynuować pracę nad swoją wewnętrzną zmianą. Dlatego wybrał przyjazd do Pomostu i udział w programie readaptacyjnym. 

,,1 październik 2015 do dziś pamiętam słowa Edka: ,,Adi, wiesz co my tu robimy? My się sprzedajemy nawzajem” dopiero potem zrozumiałem, że to chodzi o to, żeby nie zamiatać problemów pod dywan. Wtedy rozumiałem to tak, że jesteśmy tu konfidentami dla siebie nawzajem. Pierwsze trzy miesiące były dla mnie szokiem, gdzie ja jestem. Terapeuta mi powiedział, że będę filarem społeczności, zastanawiałem się, skąd on to może wiedzieć. Pomost to był dla mnie rok takiej ochrony, te zasady mnie chroniły. Na początku myślę, że tu każdy kombinuje, tylko potem pojawia się pytanie, czy ty chcesz tych zmian, czy chcesz z tym walczyć. Myślę, że miałem dobrego specjalistę nad sobą. On znał ten problem. Poza tym, chłopaki mają tu zmysł. Wiedzą czy ktoś chce zmian czy nie.
Na mieszkaniu readaptacyjnym trochę mi się cwaniaczek włączył. Balowałem, ale pourywałem potem kontakty. Pierwszy rok był rozchwiany. Wujek mi wtedy powiedział, że pracodawca patrzy czy skaczesz z kwiatka na kwiatek, czy wiążesz się na długo. Pierwszą pracę miałem przez agencję pracy. Zakład karny mnie nauczył pracy. W Tarnowskich Górach mnie puszczali sprzątać.”

Jak wygląda teraz życie Adriana?

Zwyczajnie dobrze. Ma mieszkanie, pracuje, uczestniczy w różnych warsztatach, niektóre współprowadzi. Ceni kontakt z drugim człowiekiem, przyjaźń, w której druga osoba jest w stanie powiedzieć prawdę prosto w oczy, nawet jeśli jest ona trudna do przyjęcia. O sobie obecnie mówi:

,,Lubię wspierać ludzi, to u mnie naturalne. To przez co przeszedłem pozwala mi lepiej rozumieć innych. Powoli odbudowywałem relacje rodzinne. Mam dużą wdzięczność do rodziców zastępczych, że się poświęcili i wzięli mnie i siostrę.”

Bohater historii

{{brizy_dc_image_alt imageSrc=

Adrian


Podziel się ze znajomymi!

2 komentarze

  1. Podziwiam za umiejętność umieszczenia czytelnika w samym centrum wydarzeń, tworząc wrażenie, że każdy akapit jest zaproszeniem do interaktywnej podróży po świecie idei.

  2. Treść jest klarowna, dobrze zorganizowana i pełna przydatnych wskazówek. Autor doskonale wyjaśnia kluczowe zagadnienia. Może warto by dodać więcej przykładów praktycznych. Pomimo tego, tekst jest niezwykle edukacyjny i inspirujący.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *